Vatertag Race – Schwedt – wrażenia po zawodach

Vattertag 2016r jest juz historią.. Wszyscy wrócili szcześliwie do domów. Jedni zadowoleni bardziej, drudzy mniej..Emotikon smile

Jak wspomniałem wcześniej, po biegach 1/4 elektro panowie musieli reanimować szybko swoje wózki na 1/2. Było mało czasu, ale w naszej drużynie siła – Bartek Rabczyński zdarzył naładować akumulatory, Bartkowi Plucie wymienił i zalutował nowy silnik Jarek Poniatowski a on w tym czasie jechał 1/4 nitro bagusem.

Dalej było rownież wesoło.
W 1/2B modeli spalinowych Mateusz Dlugoszewski odpadł zaraz po starcie z powodu problemów z elektroniką.

Bartkowi Plucie zabrakło trochę szczęścia i nie załapał się do finału.

Mateusz Dudzic oczywiście wszedł do finału spaliniaków jak do siebie… Wywalczył 4 pozycje startowa i tak juz utrzymał się do końca pomimo 30 minut walki i spadnięcia na ostatnia pozycje po kilku pierwszych okrążeniach. Odrobił straty, wskoczył na 3 pozycje 3 okrążenia przed zamknięciem pętli, ale niestety… Jeden zakręt pojechał zbyt ciasno i asekuracyjnie, ładując na plecach, a na zderzaku czekał na jego błąd kierowca z klubu Big Hamburg..

Nowością w biegu elektrycznych ósemek były DWA finały po 10 minut z których liczył się tylko jeden najlepszy bieg przeliczany na punkty. TQ wywalczył w półfinałach Jarek, zaraz za nim Mateusz Dudzic. Z 7 pozycji jechał Rafał Pokusa.

Pierwszy final jak zawsze nerwówka, zle dobrane opony przez Mateusza spowodowały małe spięcie z Rafalem co skutkowało spadkiem na dwie ostatnie pozycje. Jarecki pojechał do przodu, ale zaraz na pierwszym czteropaku wyłożył się na plecy i do końca wyścigu jechał jako czwarty.

Drugi final okazał się równie szalony. Jarek jechał na oponach Super Soft – a było gorąco. Po kilku okrążeniach model tracił przyczepność gdyż opony się przegrzewały. Mateusz pięknie jechał po 3 miejsce, ale niestety – coś co chrupało w modelu od 3 dni, w końcu się zepsuło.. I nie było to przeniesienie napędu które podejrzewaliśmy. Padł silnik…. Rafał po wielu popełnionych błędach zakończył finalnie na 10, a Mateusz 7. Jarek tym razem wykazał się spokojem ( JAK NIGDY ) i nie szalał. Spokojnie wyjechał sobie swoja 2 pozycje.

Dzięki wszystkim za doping, za odwiedziny i motywacje!